Tłumy pożegnały Korę



To smutny dzień. W środę 8 sierpnia żegnamy Olgę Jackowską. Pogrzeb Kory odbywa się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Korę żegnają najbliżsi, przyjaciele i tłumy fanów, którzy przez lata podziwiali twórczość tej wielkiej wokalistki zespołu Maanam. Kora zmarła 28 lipca w swoim domu na Roztoczu. Artystka miała 67 lat. Podczas ceremonii pożegnalnej zebrani odsłuchali piosenkę Maanamu “Granice”, która mówi o tym, że ludzie dali się podzielić.

Tuż przed godziną jedenastą, wojskowe Powązki zaczęły wypełniać się tłumem, który pojawił się tu w jednym celu. Ludzie chcieli towarzyszyć Korze w jej ostatniej drodze. Atmosfera zadumy miesza się z masą pozytywnych wspomnień, jakie każdy miał, za sprawą muzyki, którą tworzyła artystka. Prochy Kory spoczęły w białej urnie z czerwonymi akcentami oraz wzorem drzewa, na którego gałęzi przysiadł ptak.

Jako pierwszy na mównicy pojawił się Wojciech Mann. Dziennikarz przywitał zebranych w Domu Przedpogrzebowym na Cmentarzu Wojskowym i przypomniał o wieloletniej działalności twórczej Kory. mówił, że rozpoczęła swoją drogę w okresie PRL-u, a zakończyła jak wyraził się Mann w czasach “parodii demokracji”.

– Korze było żyć w okresie różnych faz naszego kraju. Na początku był komunizm, potem był komunizm z ludzką twarzą, potem były różne turbulencje, potem była Solidarność, stan wojenny, demokracja, a wreszcie parodia demokracji. I przez wszystkie te okresy Kora szła z podniesioną głową i z jasnymi poglądami. „Zawsze na swoim sztandarze miała napisane: „wolność”. – przemawiał.

Wojciech Mann podkreślił, że Kora “tępiła amatorszczyznę”. Odnosząc się do muzyki artystki przypomniał, że za jej śpiewem “stała osoba nietuzinkowa”, o czym należy pamiętać. – Kora jako artystka była diamentem najczystszej wody – mówił.

Po Wojciechu Mannie artystkę pożegnał jej mąż Kamil Sipowicz. – Nasza miłość nie była prosta. To były rozstania i powroty – wyznał. Zaznaczył, że ich uczucie przeplatała polityka to, co działo się w Polsce. Mimo ciągłych kłótni i zaborczego charakteru artystki, uważał ją za swojego najlepszego przyjaciela.

– Była dla mnie kwintesencją życia. W ostatnim czasie robiła wszystko, by pokazać, że jest – opisywał Sipowicz. – Dała szkołę odchodzenia, była równoważną przeciwniczką dla pani Śmierci. Miała siłę życia, była czystym życiem, piorunującym życiem. Do samego końca była aktywna. Nie chciała się poddać – mówił, dodając dodając, że Kora nie bała się śmierci. – Powiedziała mi, że jest gotowa – relacjonował. Przekazał także prośbę żony, przed śmiercią poprosiła, by nie płakać na jej pogrzebie.

Do żałobników przemawiała także Magdalena Środa. Etyczka i feministka przypomniała, że Kora walczyła o prawa wielu grup społecznych m.in. chorych na HIV. Była także członkiem Kongresu Kobiet. – Prawa kobiet uważała za coś oczywistego – mówiła, dodając, że Kora żyła bardzo aktywnie. Swojego stylu życia nie zmieniła nawet pod koniec życia. – Boginie nie umierają – zaznaczyła na koniec Środa i dodała: trudno mówić o Korze, której nie ma, ale o której wiem, że wszystko słyszy. Nie dlatego, żebym wierzyła w jej życie wieczne, ale z powodu jej energii [...] Kora po latach komunizmu łaknęła normalności. Ostatnio tak wściekała się na tych, którzy niszczyli jej szczęście.

Potem środa oddała głos Jerzemu Buzkowi, który przyjaźnił się z Korą. Były Przewodniczący Parlamentu Europejskiego wspomniał, że bardzo cenił sobie rozmowy z wokalistką, chociaż jak zaznaczył – nie zawsze się zgadzali. Opisywał także jej “ostre” usposobienie oraz bezceremonialność. Jako ostatni głos zabrał dziennikarz muzyczny Piotr Metz, który podkreślał, że Kora uczyła nas odwagi, mówienia prawdy. Na koniec została zaprezentowany utwór Manaamu pt.: “Granice” – “Granice – mury, zasieki, zapory. Granice – stalowe rzeki, stalowe góry” – śpiewała Kora.
Źródło info i foto: Fakt.pl
lg share en Tłumy pożegnały Korę

5 ostatnich postów użytkownika admina

Pozostaw komentarz