Robert Lewandowski znał te szczegóły dotyczące rodziny żony?!



O tym fakcie z życia rodziny Anny Lewandowskiej wie niewielu. Okazuje się, że krewna żony Roberta była prawdziwą bohaterką. Odbierała porody w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Jej historię pragnie opowiedzieć Maria Stachurska, matka Ani.

Kiedy kilka lat temu na Międzynarodowym Kongresie Obrońców Życia w Rzymie zaproponowano jej nakręcenie dokumentalnego filmu o ciotecznej babce, nie wahała się ani chwili. Mimo przeciwności losu mama Anny Lewandowskiej, scenografka Maria Stachurska, wreszcie dopięła swego.

Postać Stanisławy Leszczyńskiej (1896-1974), która w Auschwitz-Birkenau w ekstremalnych warunkach odebrała ponad trzy tysiące porodów, ratując skazane na zagładę noworodki, do dziś budzi podziw nie tylko w Polsce, ale na świecie.

- Ta niezwykła historia towarzyszyła mi od dzieciństwa, podskórnie od zawsze wiedziałam, że zrobię o Stanisławie Leszczyńskiej film – mówiła niedawno na spotkaniu Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego “Soli Deo” w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie Maria Stachurska.

- Tym bardziej, że od jej nieżyjących już synów dostałam wiele unikatowych pamiątek i bezcennych rękopisów. Kiedy przystąpiłam do realizacji filmu, ciągle brakowało mi funduszy, zdjęcia kręcone były nieregularnie, z dużymi przerwami, a ja na własny koszt jeździłam po Polsce, szukając ostatnich żyjących świadków. Podupadłam na zdrowiu, ale nie załamałam się, oparcia szukałam w modlitwie. Dopiero teraz nastąpił nieoczekiwany zwrot, nagle otworzyło się wiele zamkniętych dotąd furtek, premiera filmu “Położna” już na wiosnę przyszłego roku. Mój projekt jednogłośnie przyjęła komisja Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, odnalazło się też kilku nowych świadków. Co więcej, proces beatyfikacyjny mojej ciotecznej babci, który toczy się od dwudziestu pięciu lat, bardzo mocno przyspieszył – dodała.

Spotkanie przyciągnęło mnóstwo studentów z wielu innych uczelni. Część z nich dopiero po pewnym czasie ze zdumieniem odkryła, że siedzi przed nimi… mama Anny Lewandowskiej i teściowa Roberta. Stąd pytania o sławną córkę i zięcia, na które pani Maria z uśmiechem odpowiadała.

- Postawa mojej cioci pomogła mi wychować własne dzieci. Starałam się przekazać im głęboką wiarę, wartości i tradycję. Podstawą naszego dobrego funkcjonowania jest niezmiennie kręgosłup moralny, który pozwala przeżyć najtrudniejsze nawet chwile, cierpienie, rozpacz. Kiedyś moja córka powiedziała mi, że jeśli się odpowiednio ukształtuje ten kręgosłup, to zawsze w odpowiednim momencie da on o sobie znać. Zwierzyła się też, że sakrament małżeństwa nieprawdopodobnie zmienia wzajemne relacje, że tylko wtedy związek z drugim człowiekiem nabiera pełnej wartości.

Pani Maria nie kryje, że jest osobą głęboko wierzącą, a codzienna modlitwa jest dla niej czymś zupełnie naturalnym i potrzebnym.

- Samym gadaniem nic się absolutnie nie wskóra, rozmowa z Bogiem to nieodzowny element naszego życia – opowiada.

- Pamiętam, że będąc w rozpaczliwej sytuacji finansowej, nie mając własnego mieszkania i wynajmując niewielkie lokum na warszawskiej Chomiczówce, złożyłam przysięgę świętemu Józefowi, że będę z oddaniem służyć Maryi. Dziś, po wielu latach wyrzeczeń, doczekałam się przytulnego domu, który nazwałam Józefówką.

Pani Maria jest współzałożycielką Eucharystycznej Wspólnoty Dzieci Maryi przy parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. To zgromadzenie świeckich i duchownych osób przeżywających wspólnie Eucharystię i dzielących się świadectwem działania Matki Boskiej.

- Niektórzy dziwili się, że moja ciocia, odbierając porody w obozie zagłady, nie miała żadnych zgonów, ani noworodków, ani ich matek. Odpowiedź na to jest bardzo prosta. Po zdanym egzaminie na położną zjawiła się w kościele Wizytek w Warszawie i złożyła przyrzeczenie, że jeśli straci choć jedno dziecko, natychmiast odejdzie z zawodu. Kilka lat po zakończeniu wojny żarliwą modlitwą uratowała niedającego już żadnych oznak życia noworodka. Towarzysząca jej lekarka stwierdziła, że nic z tego nie rozumie, i jeśli ktoś z obecnych przy porodzie osób wierzy w Pana Boga, to właśnie jemu należy za ten cud podziękować – mówi Maria Stachurska.

- Tym filmem chcę dać świadectwo, że wbrew wszystkiemu można nie tylko zachować godność i człowieczeństwo, ale w niedających żadnej nadziei warunkach przyjmować z radością nowe życie. Z pomocą wiary i modlitwy wszystko jest możliwe – kończy.
Źródło info i foto: pOmponik.pl
lg share en Robert Lewandowski znał te szczegóły dotyczące rodziny żony?!

5 ostatnich postów użytkownika admina

Pozostaw komentarz