Robert Lewandowski jest siedem razy droższy od swojej żony



Robert i Anna Lewandowscy (30 l.) kontynuują ofensywę reklamową. Najbardziej znana polska para sportowa podpisała niedawno umowę z firmą produkującą wodę mineralną i napoje izotoniczne. „Super Express” przyjrzał się stawkom reklamowym Lewandowskich. Zdaniem fachowców, „Lewy” jest około siedem razy droższy niż jego żona.

Lewandowski, po ośmiu latach i wygaśnięciu umowy, zrezygnował niedawno z dalszej współpracy z Coca – Colą, aby związać się z polską marką OSHEE. Nieoficjalnie można usłyszeć, że jeśli to nie najwyższy, to na pewno jeden z najwyższych kontraktów reklamowych jakie podpisał najskuteczniejszy napastnik w historii reprezentacji.

Zdaniem fachowców reklamowanie izotonika przyniesie Lewandowskiemu co najmniej 3 miliony złotych rocznie. Nieco wcześniej, z tą samą firmą, związała się Anna Lewandowska. Małżonka kapitana kadry będzie promować wodę mineralną Kinga Pienińska, należącą do marki Oshee.

- Reklamowe stawki Lewandowskiej szacujemy na około pół miliona złotych za roczną kampanię. Generalnie można stwierdzić, że Robert jest na rynku reklamowym około siedem razy droższy od małżonki – słyszymy od kilku specjalistów.

To nie pierwsza, ale na pewno również nie ostatnia sytuacja, w której Lewandowscy promują ten sam produkt czy markę. Robert na tym rynku ma na pewno jeszcze sporo do z(a)robienia, choć nas, kibiców, na pewno jeszcze bardziej interesuje to co może zrobić na boisku. Przedstawiam kilka rekordów, które RL już pobił i będzie śrubował oraz takie, które są dla niego w zasięgu ręki.

Nie ma to jak na stadionie Bayernu

W ostatni weekend, w meczu z Hoffenheim (5:2) Robert strzelił gola w dziesiątym meczu z rzędu na własnym stadionie. W historii Bundesligi takiej sztuki dokonało tylko pięciu piłkarzy (między innymi Heynckess, Mueller i Aubameyang). Jeśli w 22. kolejce, 10 lutego, Polak trafi Schalke na Allianz Arena, to zostanie samotnym rekordzistą pod tym względem.

Na wyciągnięcie ręki jest też kolejny rekord. Jeżeli RL zostanie królem strzelców w tym sezonie (prowadzi z 18 trafieniami, Aubameyang ma 13, ale odchodzi z BVB), to będzie pierwszym obcokrajowcem w historii Bundesligi, który trzy razy sięgnie po to trofeum. Obecnie Lewy zajmuje pierwsze miejsce, ale ex equo z Ghanijczykiem Anthony Yeboahem, który też dwa razy triumfował, tyle że za każdym razem dzielił się koroną z innym piłkarzem (1992/93 z Ulfem Kirstenem, po 20 goli i sezon później, ze Stefanem Kuntzem, po 18). Polak nie powinien mieć problemów z wysunięciem się na czoło w tej klasyfikacji, choć niemal na pewno nie da rady zostać piłkarzem, który wygrywał koronę strzelców Bundesligi najwięcej razy bez względu na narodowość (Gerd Mueller dokonał tej sztuki aż siedem razy).

Kwestią czasu jest za to kolejny rekord – Lewandowski zostanie najskuteczniejszym cudzoziemskim strzelcem w historii Bundesligi. Obecnie ma 169 bramek i jest drugi, a pierwszy na liście, Peruwiańczyk Claudio Pizarro – 191. 169 trafień Polaka daje mu też 10. miejsce w tabeli wszechczasów Bundesligi, a jeśli Robert nie zmieni (a nic na to nie wskazuje) klubu przez najbliższe lata, to podium, już bez podziału na cudzoziemców/Niemców stanie przed nim otworem. Znów na jego drodze stanie niedościgniony Gerd Mueller (365 goli), ciężko będzie też wyprzedzić drugiego Klausa Fischera (268 bramek), ale już Jupp Heynckess (220 goli) czy Manfred Burgsmuller (213) za jakiś czas powinni się znaleźć w zasięgu Lewego. A wspomniany Pizarro (191) jest na tej liście piąty.

A może dogoni Puskasa?

Na koniec jeszcze jedna kategoria, w sumie najważniejsza dla polskich kibiców. Lewandowski już jest najskuteczniejszym strzelcem w historii reprezentacji (51 goli), ale daleko mu do najskuteczniejszego strzelca w historii europejskich reprezentacji. Tu pierwsze miejsce zajmuje fenomenalny Węgier Ferenc Puskas (84 gole), drugi jest Cristiano Ronaldo (79), trzeci kolejny Węgier Sandor Kocsis (75), a czwarty Miroslav Klose (71). Przed Lewym jeszcze kilka lat grania w kadrze, więc na pewno zbliży się do czołówki, praktycznie co mecz może wyprzedzać wielkie gwiazdy. Thierry Henry, jego idol z dzieciństwa, ma tyle samo goli dla kadry co RL. Wayne Rooney zgromadził 53 trafienia, David Villa 59, a Zlatan Ibrahimović 62. Lewandowski ze swoim potencjałem i fit podejściem do życia i zawodu gwarantuje jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt goli. A to będzie oznaczało bardzo wysoką pozycję, choć o pobicie światowego rekordu będzie bardzo, bardzo trudno – dzierży go Irańczyk Ali Daei (109 bramek w narodowych barwach).
Źródło info i foto: se.pl
lg share en Robert Lewandowski jest siedem razy droższy od swojej żony

5 ostatnich postów użytkownika admina

Pozostaw komentarz