Marcin Dubieniecki tłumaczy się ze swoich pieniędzy!



W sierpniu zeszłego roku mąż Marty Kaczyńskiej, Marcin D. został zatrzymany przez CBA pod zarzutem wyłudzenia ponad 14 milionów złotych z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych, prania pieniędzy w rajach podatkowych i działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Razem z nim wpadła jego wspólniczka Katarzyna M., była żona Artura Boruca i prawdopodobnie kochanka Marcina D..

Poznali się podczas jej sprawy rozwodowej z piłkarzem. Dubieniecki, który reprezentował ją w sądzie, wywalczył dla niej alimenty w wysokości 17 tysięcy złotych miesięcznie. Od tamtej pory współpracują ze sobą. M. została prezesem należącej do adwokata firmy Abud Consulting, zajmującej się handlem nieruchomościami, energią elektryczną i paliwami. W 2014 roku założyli drugą firmę, działającą na rynku nieruchomości.

Zdaniem prokuratury, są wyraźne przesłanki do tego, by podejrzewać Katarzynę M. o to, że nie tylko wiedziała o przekrętach swojego kochanka, lecz także brała w nich udział.

Na razie jednak Marcin D. został wypuszczony z krakowskiego aresztu za kaucją, wynoszącą… 3 miliony złotych. Kwotę tę błyskawicznie zebrali jego bliscy. Milion wpłacili w gotówce, a kolejne dwa są zabezpieczone hipoteką. Tuż po wyjściu Marcina na wolność, prokuratura popsuła mu humor, zajmując jego majątek, szacowany na 13 milionów złotych.

W rozmowie z Onetem Marcin D. zapewnia, że na każdą złotówkę uczciwie i ciężko zapracował.

Wszystko z ciężkiej, uczciwej pracy – wyznał prawnik. Nie jestem osobą publiczną, żebym musiał tłumaczyć się z tego, ile posiadam. Prowadziłem kancelarię, reprezentowałem swoich klientów. Uczestniczyłem w różnego rodzaju przedsięwzięciach biznesowych swoich, jak i moich partnerów. Byłem adwokatem.

Wyjaśnił także, skąd wzięły się pieniądze na kaucję.

Pomogli mi rodzice, którzy zaangażowali się w walkę o moją wolność. Jestem im za to bardzo wdzięczny, choć wysokość poręczenia wszyscy uznajemy za absurdalną, horrendalną – narzeka w wywiadzie.

Mężowi Marty Kaczyńskiej grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura ma nadzieję zebrać resztę dowodów do połowy grudnia, tak, by proces mógł ruszyć jeszcze w tym roku.

Wierzycie mu?
Żródło info i foto: Pudelek.pl
lg share en Marcin Dubieniecki tłumaczy się ze swoich pieniędzy!

5 ostatnich postów użytkownika admina

Pozostaw komentarz